Lechia Gdańsk mogła mieć bohatera, a nawet dwóch. Piłkarze mówią, czego zabrakło. Lechia Gdańsk na Stadionie Narodowym mogła mieć nawet dwóch bohaterów, ale przegrała z Ruchem Chorzów 0:1.

Co mówili piłkarze po meczu?

Bramkarz Szymon Weirauch wyznał, że bramka w ostatniej minucie to jest straszny zawód i okropnie mu przykro. - Jak już jest taka passa, że miałem wiele udanych interwencji, to liczę, że ten mecz zakończę z czystym kontem. Jednak ta bramka w ostatniej minucie to jest straszny zawód i okropnie mi przykro, że nie udało się utrzymać remisu. - Któremuś z naszych zawodników zza pleców uciekł zawodnik Ruchu. Na szybko nie wiem, co więcej powiedzieć o tej bramce - przyznał po meczu Szymon Weirauch. Swój rachunek sumienia robił również Jakub Adkonis. - Miałem sytuację meczową. Chciałem uderzyć po krótkim słupku, a trafiłem w poprzeczkę. Wydaje się, że mi uciekł gość i strzelił bramkę - przyznał pomocnik, który po końcowym gwizdku uspokajał asystenta trenera Krzysztofa Brede, który ruszył do arbitrów z pretensjami o zbyt późne zakończenie meczu.

Jakie są losy Lechii Gdańsk po tym meczu?

Lechia Gdańsk ma dwóch nowych piłkarzy, Grasshopper Zurych przejął obrońcę. - Bardzo dobrze mi się pracuje ze sztabem, z trenerem Władimirem i trenerem Arturem. Czuję, że mam od nich mega wsparcie. Z tygodnia na tydzień jestem w - powiedział Szymon Weirauch.

Co dalej?

Lechia Gdańsk ma jeszcze jeden mecz przed sobotnim. Następnie zagra z Arka Gdynią. - Musimy walczyć - wyznał Jakub Adkonis po meczu.

Aktualne dane o Lechii Gdańsk

Lechia Gdańsk jest na 18. miejscu w Ekstraklasie, ma 1 punkt, 0 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki. W ostatnich czterech meczach zdobyła 2 bramki i straciła 9. Od lidera Pogoń Grod. Mazowiecki jest 9 punktów.