Lechia Gdańsk zmaga się z dużymi problemami organizacyjnymi. W pierwszym składzie na starcie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki wystąpiło pięciu juniorów, a łącznie w tym meczu zagrało ich aż dziewięciu. Nie zakończyło się to dobrze dla „Biało-Zielonych” - goście wygrali ten mecz 3:0.
Był to zwycięski debiut Tomasza Kafarskiego za sterami Pogoni. Ten szkoleniowiec w przeszłości pracował również w Lechii - w latach 2009‑2011 na ławce gdańskiego klubu zasiadał w 93 spotkaniach i uzyskiwał średnio 1,29 punktu na mecz.
Co ciekawego, w sobotę po raz pierwszy miał okazję poprowadzić zespół przeciwko Lechii, mimo że od czasu rozstania z nią odpowiadał za wyniki Cracovii, Floty Świnoujście, Olimpii Grudziądz, Bytovii Bytów, Górnika Łęczna, Sandecji Nowy Sącz, Chojniczanki Chojnice oraz Świtu Szczecin.
Na pomeczowej konferencji prasowej Kafarski został zapytany, czy w przyszłości byłby chętny, by ponownie zasiąść na ławce „Biało-Zielonych”. Oto, co powiedział:
„Powrót do Lechii był zawsze możliwy, ale jakoś tak się zawsze składało, że kolejni właściciele wybierali po prostu innych trenerów. Jestem dalej dostępny na rynku. Na szczęście w każdym sezonie mam pracę, co świadczy o tym, że moja praca jest doceniana. Pomimo tego, że mam już 51 lat, jestem trenerem, który dalej się rozwija i z każdą grupą stara się tworzyć coś dobrego. Fajnie byłoby wrócić tutaj. Mogę oczywiście jeszcze lepiej pracować i osiągać lepsze wyniki z innymi klubami, żeby ktoś w Gdańsku powiedział, jak bardzo mnie znają, że fajnie byłoby, gdyby nie ten starszy pan, bo nie będę sobie tak dodawał lat, przyjechał tutaj i poprowadził tę Lechię.”
Na powrót Kafarskiego do Lechii na razie się nie zanosi - Władysław Łupaszko pracuje tam dopiero od początku lipca.
W tym momencie Lechia Gdańsk znajduje się na 17. miejscu w tabeli I ligi, z dorobkiem 0 punktów, po 0 zwycięstwach, 0 remisach i 1 porażce. W następnym meczu Lechia Gdańsk zmierzy się z Arką Gdynia (mecz domowy, 17 października 2026 r.).
