Lechia Gdańsk oficjalnie ogłosiła powrót Sebastiana Mili, który od 2026 roku nosi numer 6. 33‑letni reprezentant Polski podpisał umowę do 2018 roku, licząc na to, że stanie się nowym liderem defensywy.
Co dokładnie się wydarzyło?
Transfer Mili to powrót do korzeni – w Gdańsku stawiał pierwsze kroki w profesjonalnej piłce. W swoim oświadczeniu podkreślił, że „to niesamowite uczucie wrócić tu do Gdańska, miasta, w którym nauczyłem się prać pierwsze skarpetki”. Jego kontrakt obowiązuje do 2018 roku, a zawodnik zaznaczył, że jeśli będzie czuł się dobrze fizycznie, może grać dłużej.
Dlaczego to ważne dla Lechii Gdańsk?
Lechia po rundzie jesiennej zajmuje w tabeli 13. miejsce, a po ostatniej porażce 3‑2 z Niecieczą (2026‑05‑23) spadła na 16. pozycję z 38 punktami (12W‑7D‑15L). Klub stracił ostatnie pięć meczów (LLLLL). Dołączenie do składu doświadczonego reprezentanta może dodać stabilności i przywództwa, którego brakuje w defensywie, zwłaszcza przy bilansie 62 strzelonych i 65 straconych bramek – różnica -3.
Co Mila wniesie do zespołu?
Mila podkreślił, że chce „zrobić milowy krok do przodu” i przyzwyczaić kibiców do wygrywania. Jego doświadczenie zdobyte w Śląsku Wrocław, Groclinie, a także w Austrii (Wiedeń) i Norwegii (Valerenda Oslo) ma pomóc w organizacji obrony. Mówi, że stabilny kontrakt pozwala mu skupić się na grze, a nie na przyszłości.
Co dalej?
Trener Lechii, Tomasz Kaczmarek, zapowiedział, że Mila będzie kluczowym elementem przywracania równowagi w szranki. W najbliższym meczu z liderem Lech Poznań Lechia potrzebuje trzech punktów, by zmniejszyć dystans 22 punktów od czołówki. Czy powrót Mili przełoży się na pierwsze zwycięstwo po serii pięciu porażek? Czas pokaże, ale już teraz widać, że klub liczy na jego wpływ na polepszenie formy.
Lechia Gdańsk walczy o utrzymanie w Ekstraklasie, a powrót Sebastiana Mili może być impulsem, którego potrzebuje, by odwrócić negatywną passę i zbliżyć się do walki o punktowy oddech w lidze.
Lechia Gdansk Hub